Divesoft zmienia właściciela. Co to oznacza dla nurków z rebreatherem Liberty?
Jeśli nurkujesz technicznie, prawie na pewno masz do czynienia z Divesoftem: w postaci rebreathera Liberty, analizatora gazów w bazie albo komputera kogoś z zespołu. Czeski producent przechodzi właśnie zmianę właścicielską. 9 października 2026 roku magazyn InDEPTH opublikował obszerną rozmowę z założycielami i nowymi właścicielami firmy. Poniżej streszczamy najważniejsze informacje i tłumaczymy, co z nich wynika dla użytkowników sprzętu.
Co się wydarzyło?
Po ponad dwudziestu latach założyciele Divesoftu, Lucie Smejkalová i Aleš Procházka, przekazują firmę trzem osobom z jej obecnego kierownictwa. Nie sprzedają jej zewnętrznemu inwestorowi ani dużej grupie kapitałowej. Firmę przejmują ludzie, którzy już teraz kierują nią na co dzień. Warunki finansowe transakcji nie zostały podane.
Według Lucie Smejkalovej nie było jednego momentu, który przesądził o decyzji. Dojrzewała ona stopniowo: oboje założyciele są w wieku emerytalnym, a nowi właściciele wnoszą energię i pomysły, których firma potrzebuje na kolejny etap. Smejkalová mówi, że głównym powodem, dla którego czuje się spokojna, jest zespół, bo Divesoft od dawna nie zależy już tylko od niej i Aleša. Przyznaje też, że najtrudniejsze jest dla niej to, że nie będzie już uczestniczyć w codziennym życiu firmy. Liczyło się dla niej przede wszystkim to, jak nowi właściciele będą kierować firmą: jak traktują pracowników, klientów i partnerów i czy firma dalej będzie dotrzymywać swoich zobowiązań.
Aleš Procházka zwraca uwagę, że techniczne przekazanie firmy trwa od lat, przez codzienną współpracę z konstruktorami. Jak mówi, kultury inżynierskiej nie da się przekazać samą dokumentacją. Zostaje dostępny do konsultacji, jeśli zespół rozwojowy będzie go potrzebował.
Kto teraz kieruje Divesoftem?

- Jan Trnka, CEO (prezes): kierunek firmy, strategia, rozwój biznesu, finanse i sprzedaż. Wcześniej ponad 20 lat pracował w lotnictwie, głównie przy obsłudze technicznej samolotów.
- Jakub Hečko, CTO (dyrektor techniczny): rozwój produktów i inżynieria.
- Tomáš Trnka, COO (dyrektor operacyjny): produkcja. W Divesofcie pracuje od około 15 lat. Jan i Tomáš są braćmi.
Wszyscy trzej zostają na swoich dotychczasowych stanowiskach. Dla klientów, instruktorów i partnerów oznacza to ciągłość: dalej rozmawiają z tymi samymi ludźmi.
Jan Trnka mówi, że z lotnictwa przenosi do firmy przede wszystkim podejście do identyfikowalności części, kontroli jakości, dyscypliny w obsłudze technicznej i jasnych procedur. Patrzy też na cały cykl życia sprzętu, a nie tylko na moment sprzedaży. To ważne w przypadku sprzętu, od którego zależy życie nurka.
Co ma zostać bez zmian?
Najważniejsza deklaracja dotyczy jakości. Aleš Procházka mówi, że to zasada, na której zachowaniu zależy mu najbardziej: Divesoft nigdy nie szukał oszczędności kosztem niezawodności czy bezpieczeństwa.
Firma ma własne laboratorium testowe. Jego ważną częścią jest urządzenie nazywane „Big Bertha”, zaprojektowane i zbudowane przez Procházkę, które pozwala na próby ciśnieniowe i temperaturowe. Według artykułu w laboratorium można też wykonywać badania rebreatherów w warunkach wymaganych przez przepisy CE (europejskie oznaczenie zgodności z wymaganiami bezpieczeństwa).
Nowi właściciele podkreślają, że nie chcą zmieniać niczego tylko po to, żeby pokazać, że przyszła nowa władza. Jan Trnka mówi o rozwoju, ale „nie za wszelką cenę”. Jakub Hečko dodaje, że przy każdej zmianie pyta, czy naprawdę poprawia ona bezpieczeństwo, wygodę użytkowania lub możliwości sprzętu, a jeśli dobre dane pokazują, że coś działa, trzeba to zachować.
Zostać ma też swoboda nurka: Divesoft nie chce narzucać jednego sztywnego sposobu konfigurowania i używania sprzętu. Konstruktorzy, którzy sami nurkują, mają dalej pracować blisko nurków, instruktorów, testerów i partnerów serwisowych, bez wielu warstw pośredników.

Co może się zmienić?
Serwis. Jan Trnka przyznaje, że na niektórych rynkach klienci mają kłopoty z wysyłką, cłem albo dostępem do autoryzowanego serwisu. W ciągu najbliższego roku firma chce wyraźnie zwiększyć liczbę punktów serwisowych w Stanach Zjednoczonych i ułatwić dostęp do przeglądów i wsparcia technicznego. Trnka podkreśla, że relacja z klientem nie powinna kończyć się w chwili sprzedaży, a lokalni partnerzy lepiej niż centrala w Czechach znają swoich klientów i środowiska nurkowe.
Wsparcie i dokumentacja. Jakub Hečko otwarcie mówi, że wsparcie to obszar, który wymaga poprawy. W przygotowaniu są lepsza dokumentacja techniczna, szybsze odpowiedzi i pełniejsze techniczne FAQ.
Produkcja. Tomáš Trnka chciałby przenieść więcej produkcji do własnych zakładów, ale tylko tam, gdzie wyraźnie poprawi to kontrolę jakości, czas dostaw albo odporność na problemy z dostawcami. Jak mówi, konstrukcja, produkcja i serwis są ze sobą powiązane.
Następna generacja rebreatherów. To najciekawszy wątek. Hečko mówi, że stopniowe ulepszenia Liberty zbliżają się do punktu, w którym potrzebna może być większa zmiana konstrukcji, a główną szansę widzi w kolejnej generacji elektronicznie sterowanych rebreatherów (eCCR). Coraz większe znaczenie ma według niego komunikacja bezprzewodowa. Jednocześnie firma stara się zachować zgodność ze starszymi egzemplarzami Liberty, bo nie chce, by klienci czuli, że ich sprzęt staje się przestarzały przy każdej nowości. Daty premiery ani szczegółów technicznych nie podano.
Jako przykłady produktów, które powstały z rozwiązywania konkretnych problemów nurków, Hečko wymienia analizatory helu i tlenu oraz Liberty Sidemount Bailout eCCR. Aleš Procházka chciałby z kolei, żeby pomysły, które firma ma już dziś, stały się produktami, których nurkowie naprawdę używają.
Co to oznacza dla Ciebie?
- Masz Liberty? Na dziś nic się nie zmienia: ci sami ludzie odpowiadają za konstrukcję, produkcję i firmę. Firma deklaruje dbałość o zgodność ze starszymi egzemplarzami, ale przy przyszłych nowościach warto pytać producenta lub serwis, co konkretnie będzie pasować do Twojego zestawu.
- Planujesz zakup rebreathera? Następna generacja to na razie zapowiedź kierunku, bez dat i parametrów. Kupując dziś, wybierasz sprzęt z deklarowanym dalszym wsparciem. Przy każdym rebreatherze sprawdź, gdzie jest najbliższy autoryzowany serwis i ile trwa przegląd.
- Używasz analizatora albo komputera Divesoftu? Artykuł nie zapowiada żadnych zmian dla tych produktów. Komputery nurkowe w ogóle nie są w nim omawiane. Zapowiedzi poprawy wsparcia i dokumentacji dotyczą całej firmy.
- Serwis w Polsce? Zapowiedziana rozbudowa sieci serwisowej dotyczy Stanów Zjednoczonych. O Europie i Polsce artykuł nic nie mówi, więc tu warto śledzić komunikaty producenta i lokalnych partnerów.
Zmiana właściciela u producenta sprzętu, od którego zależy życie nurka, zawsze budzi pytania. Tutaj scenariusz wygląda spokojnie: firmę przejmują ludzie, którzy od lat ją współtworzą, a deklarowane priorytety to jakość, serwis i ewolucja zamiast rewolucji. Tomáš Trnka mówi, że za pięć lat chciałby widzieć Divesoft większy i silniejszy, ale wciąż rozpoznawalnie ten sam. Czy tak będzie, pokażą kolejne lata.
Słowniczek
- Rebreather (aparat o obiegu zamkniętym): sprzęt, w którym nurek oddycha tym samym gazem w kółko. Pochłaniacz usuwa z wydychanego gazu dwutlenek węgla, a brakujący tlen jest dodawany. Gaz starcza na bardzo długo, a pod wodą jest znacznie mniej bąbli.
- CCR / eCCR: CCR (ang. closed circuit rebreather) to rebreather o obiegu zamkniętym. W eCCR tlen dodaje elektronika, która pilnuje ustawionego ciśnienia parcjalnego tlenu (tzw. setpoint). Liberty jest właśnie eCCR.
- Obieg otwarty: klasyczne nurkowanie z butlą i automatem, w którym każdy wydech trafia do wody.
- Bailout: zapasowe źródło gazu, na które nurek przechodzi, gdy główny system zawiedzie. Zwykle są to butle z obiegiem otwartym, ale może to być też drugi rebreather.
- Sidemount: konfiguracja, w której butle (albo rebreather) nosi się po bokach ciała zamiast na plecach. Pomaga m.in. w ciasnych przestrzeniach.
- Analizator He/O2: urządzenie mierzące, ile tlenu (O2) i helu (He) jest w butli. Każdą mieszankę, np. nitrox czy trimix, sprawdza się przed nurkowaniem, bo zły skład może być groźny.
- Trimix: mieszanina tlenu, helu i azotu używana w głębokich nurkowaniach.
- CE: europejskie oznaczenie, którym producent potwierdza, że wyrób spełnia wymagania bezpieczeństwa obowiązujące w UE.
- Autoryzowany serwis: punkt przeszkolony i uprawniony przez producenta do przeglądów i napraw jego sprzętu.
- Zgodność wstecz: możliwość używania nowych części lub funkcji ze starszymi egzemplarzami sprzętu.
- CEO, CTO, COO: prezes, dyrektor techniczny i dyrektor operacyjny firmy.
Chcesz nurkować głębiej i bezpieczniej?
Najlepszy sprzęt nie zastąpi dobrego wyszkolenia. Planowanie gazów, praca z kilkoma mieszaninami, analiza gazu przed nurkowaniem i procedury awaryjne to podstawa kursów nurkowania technicznego. W Long Deco uczymy tego krok po kroku:
- Kurs nitrox: pierwszy krok do dłuższych nurkowań i do pracy z analizatorem tlenu,
- PADI Tec Basics: pierwsze kroki w nurkowaniu technicznym,
- PADI Tec 40: wejście w nurkowanie dekompresyjne,
- PADI Tec 45 i Tec 50: głębsze nurkowania i kilka gazów dekompresyjnych,
- PADI Tec Trimix 65 i Tec Trimix Diver: nurkowania poniżej 50 m z helem,
- PADI Tec Sidemount Diver: konfiguracja sidemount w nurkowaniu technicznym,
- PADI Tec Gas Blender: mieszanie gazów i praca z analizatorem.
Napisz do nas, pomożemy dobrać kurs do Twojego doświadczenia.
Źródło: Stratis Kas, Divesoft Changes Ownership: What Comes Next?, InDEPTH Magazine, 9 października 2026, indepthmag.com/divesoft-ownership-change. Tekst jest naszym opracowaniem na podstawie tego artykułu; wypowiedzi bohaterów podajemy w naszym tłumaczeniu i streszczeniu.
Zdjęcie w nagłówku i na miniaturce: InDEPTH Magazine (Fot. InDEPTH). Grafiki opracował Long Deco na podstawie artykułu. Long Deco nie jest powiązane z firmą Divesoft, a ten wpis nie jest materiałem sponsorowanym.